UWAGA! Dołącz do nowej grupy Warszawa - Ogłoszenia | Sprzedam | Kupię | Zamienię | Praca

Pozorowane kradzieże pickupów z importu prywatnego odsłoniły lukę w ubezpieczeniach komunikacyjnych


Gdzieś w połowie marca Piotr Zając, który wycenia samochody dla kilku towarzystw ubezpieczeniowych w Poznaniu od ponad dziesięciu lat, tłumaczył mi przez telefon, dlaczego pickup importowany prywatnie z USA jest najtrudniejszym samochodem do wyceny, jaki regularnie trafia na jego biurko. Historia serwisowa nie ma odpowiednika w żadnym polskim rejestrze, przebieg jest podany w milach i polskie bazy wartości mają w tej kategorii może kilkadziesiąt transakcji, z czego połowa to oferty specjalistyczne, nie ceny rynkowe. Ubezpieczyciel dostaje pojazd, który wycenić musi, narzędzia są niedokładne i nikt w departamentach ryzyka nie siada i nie myśli, co to w dłuższej perspektywie oznacza. „Polisa idzie, bo klient płaci i ma dowód rejestracyjny” powiedział Zając, i powiedział to nie przy okazji artykułu o oszustwach, tylko zapytany o standardową procedurę wyceny przy AC dla importów prywatnych. Na początku rozmowy wspomniał mimochodem o komunikacie KMP Poznań z początku lutego, o pięciu zatrzymanych za pozorowane kradzieże dwóch ciężkich pickupów z rynku północnoamerykańskiego, wycenionych przez ubezpieczycieli łącznie na blisko 700 tys. złotych, i że jeden z pojazdów znaleziono w magazynie jednego z podejrzanych z naładowanym akumulatorem, kilka ulic od miejsca, gdzie według zgłoszenia miał zniknąć. „To nie jest przypadek” stwierdził, mając na myśli import pickupów, nie zatrzymania, i przeszedł dalej.

Zbyszek Markiewicz, który pracuje w departamencie likwidacji szkód jednego z towarzystw ubezpieczeniowych działających w Wielkopolsce, słyszał o sprawie jeszcze przed komunikatem, bo w środowisku branżowym Poznania takie rzeczy krążą szybciej niż cokolwiek oficjalnego. Powiedział, że identyczna mechanika pojawia się mniej więcej co roku, zazwyczaj przy jednej czy dwóch sprawach w regionie, i że to, co go w tej konkretnie uderzyło, to powiązanie z trzema wcześniejszymi zgłoszeniami z lat 2023–2024, z których dwa zakończyły się wypłatą zanim ktokolwiek zaczął pytać o pojazd. Właściciel firmy, w której magazynie stał pierwszy pickup, był jednym z pięciu zatrzymanych, a Markiewicz zwrócił uwagę, że przy wcześniejszych zgłoszeniach nikt nie sprawdzał, czy pojazd faktycznie zniknął, bo takie sprawdzenie jest w standardowej procedurze opcjonalne i kosztuje. Polska Izba Ubezpieczeń podawała w raporcie za 2024 rok łączną wartość wykrytych wyłudzeń komunikacyjnych AC na poziomie powyżej 180 mln złotych, a Markiewicz skomentował to krótko, że to tyle, ile wykryto i orzeczono. Nikt rozsądny nie uzna tej liczby za górną granicę czegokolwiek.

Przy przeszukaniach policja zabezpieczyła narzędzia do wybijania numerów VIN, dwa zagłuszacze GPS/GSM i kilkanaście tablic rejestracyjnych z różnych pojazdów, z których co najmniej trzy figurowały w CEPiK jako skradzione w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy, i już po wstępnych oględzinach odzyskanych części śledczy nie potrafili powiedzieć, ile pojazdów łącznie reprezentują. Zakres działalności grupy jest nadal badany, bo ilość zabezpieczonego sprzętu nie do końca zgadza się z dwoma zgłoszonymi pojazdami. Funkcjonariusz z wydziału, z którym rozmawiałem kilka tygodni po komunikacie, powiedział, że są dwie osoby z grupy z wcześniejszą karotekę za przestępstwa majątkowe i że jedno z zatrzymań odbyło się w związku z równolegle prowadzoną sprawą z innego wydziału, po czym stwierdził, że to na razie tyle, co może powiedzieć. Drugi pickup był rozbierany w warsztacie w Środzie Wielkopolskiej, zarejestrowanym pod inną działalnością, i jeden ze świadków sąsiedniej działki powiedział śledczym, że przez kilka tygodni nic nie wyglądało tam inaczej niż zwykle. Ceny zestawów zagłuszających GPS na szarym rynku mieszczą się według danych z postępowań w granicach trzech do czterech tysięcy złotych. Przy oczekiwanym odszkodowaniu rzędu 350 tys. to jest w zasadzie koszt transportu.

652234-container-3857611.jpg

Analityk ds. wykrywania oszustw w carVertical, z którym rozmawiałem przy innej okazji kilka tygodni wcześniej, mówił, że w danych z polskiego rynku ciężkie pickupy z importu prywatnego konsekwentnie trafiają do puli pojazdów z niekompletną historią tytułu własności albo z rozbieżnościami w historii szkód między krajami, i że kiedy historia urywała się mniej więcej w okolicach granicy i daty rejestracji w Polsce, to przy dużym przebiegu i krótkim łańcuchu właścicieli warto było dłużej posiedzieć nad dokumentami. Zaznaczył od razu, że dane carVertical.com/pl/sprawdzenie-vin pochodzą z zapytań kupujących, nie z weryfikacji ubezpieczycieli, więc próbka jest jednostronna w oczywisty sposób i nie wiadomo, ile przypadków ze słabą historią w ogóle do nich nie trafia. Zając powiedział mi przy tym samym telefonie, że jego praca polega na wycenianiu rzeczy, których nie można dobrze wycenić, bo narzędzia nie nadążają za kategorią pojazdów, i że kiedy baza wartości ma zbyt mało transakcji dla danego modelu, wycena jest de facto fantazją podpartą procedurą. Liczba ciężkich pickupów z rynku północnoamerykańskiego zarejestrowanych w Polsce wzrosła w ciągu lat 2022–2024 o ponad trzydzieści procent przez import prywatny, głównie przez sprowadzanie przez osoby prywatne, i ubezpieczyciele nie zdążyli dobudować sensownych danych dla tej kategorii, a właściwie to nikt tego za nich nie zrobi, bo ktoś musiałby zebrać odpowiednio dużą próbkę transakcji i nikt nie ma interesu w tym, żeby to robić.

Prokuratura Rejonowa Poznań-Nowe Miasto przejęła sprawę i funkcjonariusz, z którym rozmawiałem pod koniec marca, powiedział, że kolejne zatrzymania są możliwe, bo zakres działalności grupy jest szerszy niż wynikało z pierwszego materiału operacyjnego, i że ustalenie, ile pojazdów faktycznie przeszło przez warsztat w Środzie Wielkopolskiej, zajmie jeszcze trochę czasu, a on sam nie jest w stanie tego teraz oszacować. Dwie z zatrzymanych osób są z województwa wielkopolskiego, pozostałe trzech miejsca zamieszkania nie podano publicznie. Zając zapytany na koniec rozmowy, czy coś się zmieni po tej sprawie po stronie towarzystw ubezpieczeniowych przy procedurach wyceny importów prywatnych, milczał przez kilka sekund i powiedział, że nie wie, bo w normalnym trybie taka sprawa trafia do departamentu likwidacji szkód, a nie do underwritingu, i to nie jest ten sam obszar i ci ludzie nie rozmawiają ze sobą regularnie.


Oceń: Pozorowane kradzieże pickupów z importu prywatnego odsłoniły lukę w ubezpieczeniach komunikacyjnych

Średnia ocena:4.61 Liczba ocen:11