#Warszawa2030

Napisz razem z innymi mieszkańcami opowiadanie o Warszawie przyszłości!

Jak sobie wyobrażasz Warszawę za 15 lat? Jak widzą ją inni?

Przeczytaj stworzone przez mieszkańców opowiadanie o Warszawie przyszłośći i czekaj na więcej.

Futurestory

O siódmej w całym mieście można było usłyszeć cichy zsynchronizowany szmer. To kolektory słoneczne ze słynnego na całym świecie warszawskiego centralnego systemu zasilania podjęły swój codzienny harmonijny balet. Podniósłszy oczy już bez trudu można by zobaczyć szybujący nad miastem Pałac Kultury skąpany w blasku porannego słońca. Na szafce nocnej seledynowy kontur wskaźnika na zegarku wskazuje, że nieuchronnie za chwilę usłyszę budzik...

Mija kilka chwil i z mojego nowego smartphone’a wydobywa się okrutny dźwięk sygnalizujący, że wybiła 7:15. Łapię za telefon i tak jak niemal każdego ranka próbuję rozwikłać zadanie matematyczne, które pozwoli mi wreszcie wyłączyć budzik. Udaje się za drugim razem. Teraz już nie tylko ciało, lecz i umysł jest obudzony. Można więc zacząć dzień… Zielona Herbata
Wyglądam przez okno. Jaskrawozielone liście drzew na tle niskiej zabudowy biją po oczach. Prognozy pogody się sprawdzają. Mimo kalendarzowej jesieni jest ciepło i słonecznie. Rozciągam się leniwie i od razu wyczuwam moje macchiato czekające w kuchni. klla
Jesień… Chyba w kalendarzu. Nie mam ochoty dzisiaj na jesień, dlatego jednym przyciskiem zmieniam swój pokój na słoneczne tropiki. Od razu lepiej, i samopoczucie się poprawiło dzisiaj bez tabletki. Łóżko chowa się w ścianie, szybki prysznic i do pracy. Przełączam wirtualny monitor na opcję biuro, bo przecież od lat nie jeżdżę do pracy, a przeszkolone biurowce podziwiam jedynie wieczorami. Jakieś prezentacje i raporty, mogę jeszcze zamówić zakupy z dostawą. Zakochałam się ostatnio w tych niebieskich pudełeczkach z zawartością, trzeba je będzie znowu zamówić. Aha, i jeszcze tylko dzienna dawka ruchu. Może się wybiorę na trening do Łazienek? Po tej zadaszonej siłowni z przeszklonymi ścianami wiele sobie obiecuję. Podobno w niej ćwiczą nasi olimpijczycy, więc chyba warto się pomęczyć przez kilka minut podziwiając jesienny klimat parku. Jak ja mogłam żyć bez tej drugiej linii metra ze stacją pod moim blokiem? Nie mam pojęcia, ale przydałoby się zmienić i przyspieszyć wagoniki. pogorulez
Metro dziś strajkuje , pracownicy domagają się latających wagoników , no cóż moja oldschoolowa deskorolka żywcem wyjęta z filmu Powrót do przyszłości (ciekawe czy ktoś to jeszcze pamięta) też daje radę, wystarczy tylko podłączyć do smartphona i lecę pomiędzy samochodami. Dziś w pracy będzie ciekawie , tworzymy latający Pałac Kultury , ma sobie latać po dzielnicach Warszawy w celu szerzenia kultury , Plac Defilad na tę chwilę ma się stać zielonym pięknym parkiem , palmy obowiązkowe , Miami w Warszawie … kava
Nareszcie, koniec pracy. Straszne dziś korki w ruchu powietrznym w Warszawie, lepiej wrócić piechotą przez wirtualne parki zieleni i wyjść na ulicę Nowoczesny Świat (kiedyś Nowy Świat) i zamiast do domu idzie się do epubów ,wypić parę molekularnych drinków. Może poznam kogoś nowego i oprowadzę po nowych dzielnicach Warszawy jak Leginowo czy Piastów. Kava
No i stało się. Poznałam kogoś. Jaki jest? Jak moje miasto, hiperróżnorodny. Po przejściach, które wydają się jednak nie stanowić obciążenia, wręcz przeciwnie, przydają mu aury tajemniczości, dojrzałości i szlachetności. Wygląd i ogólne wrażenie? Zdecydowanie na bieżąco z obowiązującymi trendami. Mógłby taki właśnie siedzieć w każdym innym europejskim ebarze i wypijać niespieszną herbatę. Wszędzie byłby jak u siebie. Bez kompleksów i bez fałszywej pozy. Prawdziwy. Jednocześnie trochę osobny, niezwykle oryginalny – widać, że z różnorakich trendów świadomie wybiera to, co gra w jego – bądź co bądź – słowiańskiej duszy. Zakochałam się. Czy z wzajemnością? Magda
Zadzwonił! Powiedział, że wpadnie po mnie o 19 i zabierze mnie w jakieś niesamowite miejsce, gdzie zobaczę Warszawę, jakiej jeszcze nie widziałam. Ciekawe…Znam to miasto jak własną kieszeń, ciekawe czy uda mu się mnie zaskoczyć?! chrupek2
Punkt 19 podjechał pod mój blok wypolerowanym autolotem. Wsiadłam i pojechaliśmy w stronę centrum. Po drodze mijaliśmy dobrze znane mi ulice oświetlole kolorowymi lampami, wielkie szklane wieżowce na każdym rogu, ludzi, którzy wracają z pracy na deskolotach. Patrząc na to co jest za oknem, pomyślałam ‚i czym on chce mnie zaskoczyć? Przecież zanam doskonale to wielkie, nowoczesne miasto’. Zajechaliśmy do jego ulubionej knajpy, skąd odebrał koszyk pełen przekąsek. -Będziemy jeść w samochodzie? – zapytałam. Poczekaj, za 15min będziemy na miejscu – odpowiedział. PoJechaliśmy na północ, zaparkował tuż za Galerią Tesco Kabaty, najnowocześniejszym miejscem Warszawy, byłam tu milion razy, więc nic mnie nie zaskoczy. Zaprowadził mnie jednak jeszcze dalej. Szliśmy kawałek, przez piękny zielony las, aż doszliśmy do polany, na której zrobiliśmy piknik. Takiej Warszawy nie znałam: cicho, zielono, bez pośpiechu i ani grama betonu i szkła. No poza kieliszkami na sok, które były w koszyku ;) Zgierka
Las Kabacki o tej porze jest niesamowity. Podczas gdy siedzieliśmy na polanie zobaczyłam kilka saren, ostatni raz widziałam je jak byłam mała. Dobrze, że w moim ukochanym mieście są jeszcze takie miejsca…. Po kilku godzinach zrobiło mi się zimno i chciałam aby zabrał mnie do jakiegoś innego miejsca Wojciech Brygider