• Edukacja

  • nagrody

  • 8

    pomysłów

  • 0

    dni do końca

W jaki sposób rodzice powinni uczestniczyć we współdecydowaniu o sprawach szkoły?

Aby dodać pomysł musisz sie zalogować

NAGRODY

1 MIEJSCE I NAGRODA GŁÓWNA

nagroda finansowa w wysokości 500 zł oraz weekendowy pobyt dla 2 osób (2 noclegi i wyżywienie) w ośrodku wypoczynkowym (Kazimierz Dolny)

2 MIEJSCE

weekendowy pobyt dla 2 osób (2 noclegi i wyżywienie) w ośrodku wypoczynkowym (Gawrych Ruda)

3 MIEJSCE

weekendowy pobyt dla 2 osób (2 noclegi i wyżywienie) w ośrodku wypoczynkowym (Maróz)

NOMINACJE X 10

nagrody niespodzianki od Otwartej Warszawy

JURY

MAŁGORZATA BUKOWSKA-SIEGEL

Naczelnik wydziału w biurze Centrum Komunikacji Społecznej m. st. Warszawy

BEATA KUBISZYN-PUKA

Główny specjalista w biurze Centrum Komunikacji Społecznej m. st. Warszawy

MIROSŁAW SIELATYCKI

Zastępca dyrektora Biura Edukacji m.st. Warszawy

TOMASZ KURZĄTKOWSKI

New Business Director w MillionYou.

Justyna Suchecka

dziennikarka "Gazety Wyborczej" specjalizująca się w tematyce oświatowej

Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Agora

Jarosław Szulski

nauczyciel w Gimnazjum i Liceum im. Tadeusza Reytana w Warszawie, autor dwóch powieści o szkole - "Zdarza się" (2011) oraz "Sor" (2014).

Edwin Bendyk

pisarz, publicysta, w tygodniku "Polityka" kieruje działem naukowym. Związany także z Instytutem Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w ramach DELab UW tworzy Laboratorium Miasta Przyszłości.

POMYSŁY

Agszka 26 lipiec 2015 W obecnym systemie prawnym rodzice jako Rada Rodziców mogą występować z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły. W praktyce dyrekcja nie musi tych wniosków i opinii uwzględniać (może poza koniecznością uzgodnienia planu wychowawczego) i okazuje się, iż w sprawach kluczowych rodzice nie mają nic do powiedzenia i nie są dopuszczani nawet jako obserwatorzy (np. w procesie układania planu zajęć, który w szkołach wprowadzających drugą zmianę budzi bardzo wiele kontrowersji albo w sprawach wewnątrzszkolnych i przedmiotowych zasad oceniania). Brakuje też często nawyków zapraszania rodziców do współdecydowaniu o różnych kwestiach nawet typu wybór operatora zielonej szkoły (za którą płacą rodzice), sposób realizacji zajęć dot. wychowania w rodzinie. Problemem jest też kwestia stołówki, rodzice nie mają praktycznie żadnego wpływu na menu i jakość jedzenia, szczególnie w przypadku gdy np. stołówka obsługująca szkołę należy do przedszkola. Nauczyciele również bywają oporni w dopuszczeniu rodziców do większego udziału w życiu szkoły/klasy. O ile akceptują pomoc rodziców w zapewnianiu dodatkowych atrakcji i opieki podczas wycieczek, dość niechętnie przystają na propozycje rodziców, które wymagałyby od nich większego zaangażowania, inwencji lub zagrażałyby standardowej realizacji „podstawy programowej” (np. projekt edukacyjny wymagający częstych wyjść na zewnątrz, prowadzenie gazetki klasowej, wyjścia na basen, lodowisko zamiast w-f itp.). Problemem jest też obowiązkowa praca domowa- często koliduje ona z planami rodziców co do organizacji życia rodzinnego, ich domowym programem wychowawczym, a w przypadku dzieci, które nie chcą odrabiać pracy domowej naraża też relacje rodziców z dziećmi. Jako propozycje częściowego rozwiązania tych problemów widzę szkolenia dla Rad Rodziców, grona pedagogicznego i dyrekcji; promowanie dobrych przykładów jak „okrągłe stoły" dot. np. koncepcji pracy szkoły, zasad oceniania itp. angażujące radę rodziców, radę pedagogiczną, samorząd uczniowski, dyrekcję; wynagradzanie nauczycieli za inwencję i zaangażowanie. Rodzice (i dzieci) powinni mieć wpływ na kwestię prac domowych (i to na poziomie również indywidualnym, bo spora część rodziców domaga się prac domowych i widzi w nich sens, którego nie widzą inni). Brakuje też informacji nt. rad szkoły (czy warto, jak to się sprawdza w praktyce, czy może być rozwiązaniem na kulejący wpływ rodziców na życie szkoły).

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

FluLo 23 lipiec 2015 Nie rozumiem formuły pytanie. O jakich "sprawach szkoły" mowa?. Brzmi to tak, jakby szkoła była niezależną jednostką funkcjonującą zupełnie poza społeczeństwem, a nie będąca elementem społeczeństwa. Szkoła to nie bezduszne, pozbawione uczuć worki ziemniaków, ale żywe istoty stanowiące największy skarb rodziców. To nie są sprawy szkoły, gdyż rodzic powierzając swoje dziecko pod opiekę szkoły , ufa że jego dziecko będzie miało należytą opiekę. tymczasem okazuje się, ze oddając dziecko do szkoły to szkoła decyduje o sposobie wychowania, systemie nagród i kar , systemie wartości, które bardzo często są sprzeczne z systemem wartości wpajanym dzieciom przez rodziców. Sposób "podejścia" do dziecka powinien zostać uzgodniony z rodzicami. Również rodzice powinny mieć decydujące wpływ na posiłki serwowane w szkole: to nie cena powinna być kryterium kluczowym, ale jakość. To tylko przykłady. Merytorykę - sposób nauczania pozostawmy nauczycielom, bo mimo swych nienajlepszych doświadczeń, wierzę, ze są to osoby wykwalifikowane, posiadające wiedze i umiejętności w tym obszarze

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Kinga 16 lipiec 2015 Rodzice, którzy maja rożne zawody i pasje mogliby być zapraszani do poprowadzenia jednej lekcji w klasie swojego dziecka. Tematykę tych lekcji można dopasować do programu. W klasach pierwszych, na dowolnym etapie edukacji, na jednym z pierwszych zebrań wychowawca mógłby zachęcać rodziców do wzajemnego poznania się. Można zrobić, dla tych, którzy chcą, klasyczną "rundkę" w której każdy powie parę słów o sobie. Można raz do roku zorganizować wspólny piknik, choćby na szkolnym boisku, dzieci z jednej klasy z rodzicami, rodzeństwem i wychowawcą. Bliższe poznanie się będzie prawdopodobnie skutkować większym zaangażowaniem rodziców w życie szkoły. Mam też pomysł, pewnie nie oryginalny, na poprawę sytuacji w stołówkach przepełnionych szkół. W szkołach podstawowych klasy 1-3 powinny korzystać ze stołówki podczas lekcji klas starszych Godziny rozpoczynania lekcji i przerw powinny być różne dla klas młodszych, które mają jednego nauczyciela i klas starszych. Dla klas starszych przerwa obiadowa mogłaby być 40 min. Kinga

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Warszawiak 29 czerwiec 2015 Rodzice, są i powinni być wychowawcami swoich dzieci. I gdy pozostawiają swoje dzieci na 6-10 godzin w szkole, wydaje się, że powinni znać środowisko w którym ich dziecko uczy się, bawi i jest wychowywane przez nauczycieli. W szkole mojej córki, rodzice w klasach 1-3, raz w tygodniu, czytają dzieciom książki, raz w roku wystawiają przedstawienie dla dzieci. Biorą również udzał w zawodach sportowych, i wspólnych zadaniach plastyczno, rękodzielniczych. I powiem, że to zaangażowanie procentuje. Jako, że jesteśmy na portlu otwartawarszawa, oczekiwał bym, że miasto wyjdzie z propozycjami wspólnego spędzania czasu. I rozumiem, że jesteśmy tu proszeni o pomysły jak włączyć się w odpowiedzialność za szkołę: 1. Zacznijmy od, rzeczy małych, Co ja mogę zrobić dla szkoły? Mogę podarować stare koszulę do pracowni plastycznej. 2. Zorganizujmy zawody np biegowe. 3. Zaprośmy innych rodziców i porozmawiajmy czego oczekujemy od siebie? Zpiszmy to i porozmawiajmy z nauczycielem/dyrektorem. Jestem pewien, że pomysły same się znajdą. A my będziemy bardziej zadowoleni z siebie. A dzieci to dostrzegą i też, coś zaproponują. itd.

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Dzięki za Twój pomysł!

Twoja odpowiedź została przesłana do moderacji. Jeśli wszystko będzie ok zostanie ona opublikowana najpóźniej w przeciągu trzech dni roboczych.
Pamiętaj, aby odebrać nagrody powinieneś uzupełnić swój profil ;-)