Uśmiechnięty Gallus Anonymus
pozycja w rankingu: 42

POMYSŁY UŻYTKOWNIKA

Co można Twoim zdaniem zmienić w Warszawie? Jeśli nie wyczerpaliśmy potencjału jakiegoś zagadnienia, dodaj swój pomysł w dowolnej formie.

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 3 kwiecień 2015 Warszawa jest pełna korków, ale... jest możliwość choćby częściowej redukcji. W Warszawie pracuje wielu urzędników pracujących w strukturach Urzędu Miasta. Wielu z nich dojeżdża przez Wisłę do pracy.... A gdyby każdy z nich pracował jak najbliżej swojego miejsca zamieszkania - najlepiej w swojej dzielnicy - lub tej najbliższej. Chyba wszyscy by na tym skorzystali. Byłoby luźniej na drogach, w środkach komunikacji miejskiej. Może nawet niektórzy mogliby chodzić do pracy pieszo ;-). Ponieważ lepiej znają swoją okolicę, bardziej identyfikowaliby się z realizowanymi zadaniami, sami byliby mniej narażeni na korki. W skali całego Miasta mogłoby to dać pozytywny efekt :-)

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Opisz warszawską szkołę marzeń

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 13 lipiec 2015 Wszyscy doskonale wiemy, że największym wrogiem ucznia jest wyska absencja spowodowana zachorowaniami - a w dużym skupisku uczniów o to nie trudno, zwłaszcza w sezonie zimowym. Dlatego proponuję zorganizowanie w każdej szkole "pracowini" w postaci groty solnej. Wiadomo, że ucznowie migrują pomiędzy salami. Mogłaby to być np. "pracownia" od godzin wychowawczych. Wówczas każda klasa mogłaby regularnie raz w tygodniu odwiedzać taką salę (o zaletach grot solnych nie będę się rozpisywać, wspomnę tylko, że podobno jedna godzina daje tyle, co 3 dni nad morzem). Służybłaby zdrowiu wszystkich (również nauczycieli). Najwspanialej w takim miejscu czułyby się dzieci z młodszych klas - wszak solą można się bawić jak piaskiem na plaży ;-)

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Opisz warszawską szkołę marzeń

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 13 lipiec 2015 Proponuję zajęcia dodatkowe - na zasadach kółka zainteresować dot. gier. Zerówki mogłyby zaczynać od domina i kości. Młodsze klasy: warcaby. Starsze koniecznie szachy i brydż. Jak doskonale wiadomo, gry te świetnie uczą myślenia logicznego, strategii, relacji z partnerami. I wbrew pozorom do listy pozytywnych gier dokładam propozycję bierek - jakie to cenne umiejętności, gdy domownicy chcą spać, a osoba buszująca po domu potrafi się cicho i dyskeretnie poruszać... Dzisiejsza szkoła to przede wszystkim wiedza. A jednak powinno się do tego dołączyć także umiejętności, które właśnie poprzez rozmaite gry rozwiają. Szkoda, że gry zostały sprowadzone wyłącznie do wypełnienia nudnego czasu na świetlicy. Może warto byłoby je od nowa docenić i zaszczepić w młodzieży pasję, a jednocześnie odkryć wiele zalet rozmaitych gier logicznych i sprawnościowych.

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Jakie inicjatywy zmieniają nasze miasto na lepsze?

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 13 lipiec 2015 Jest sucho, baaardzo sucho. Trawa na trawnikach wyschła i jest żółta. Chyba, że jest regularnie podlewana. Obserwuję trawniki od dłuższego czasu. Proponuję oberwację teraz, kiedy sucho. Jedyne połacie zieleni posród wyschniętej trawy to kępy koniczyny. Może warto dosiewać koniczynę na trawnikach wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe - zwłaszcza na odkrytych przestrzeniach narażonych na operację promieni słonecznych. Wówczas będzie piękniej, bardziej zielono, bardziej kwitnąco, a kwiaty koniczyny dadzą pożywienie dla owadów. Z tych samych powododów estetyczno-owadzich proponuję dosadzić na trawinikach przebiśniegi i zawilce. Nie wymagają szczególnej opieki, pielenia, podlewania, przesadzania, pięknie się rozprzestrzeniają, zaś Warszawa mogłaby być pięknięsza, rozkwitnięta, udekorowana motylami ;-)

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Jaka Twoim zdaniem powinna być zieleń miejska?

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 13 lipiec 2015 Kwiaty, kwiaty, kwiaty. Nie tylko te piękne kolorowe, dostojne, regularnie dosadzane. Bo to koszt i kłopot, choć oczywiście bardzo je doceniam i się z nich cieszę. Brakuje jeszcze takich zwykłych, z radosną prostotą. Latem trawniki bardzo wysychają - tzn. wysycha trawa. Koniczyna nie. Na wyschniętych trawnikach jedyną zieleń dają połacie koniczyny. Na wiosnę mogłoby oko cieszyć tak popularne i lubiane stokrotki, w parkach miejskich pod drzewami zawilce, przy alejkach przebiśniegi. Ponieważ są bylinami, koszt dosiania/dosadzenia byłby jednorazowy, rozrastają się same, więc Warszawa byłaby z roku na rok pięknięsza. Może warto byłoby wykorzystać do tego celu zaprzyjaźnioną uczelnię SGGW, by np. w ramach prac studenci zaproponowali, w jaki sposób maksymalnie ukwiecić trawiniki kwiatami, które nie zamieniłby trawników w rabartki, ale by je dopełniły i upiększyły. Wówczas cieszyłyby oko nie tylko kwiaty, ale i motyle. Wówczas Warszawa nie byłaby martwa, a żyłaby i przybliżałaby naturę tym, którzy nie mogą z powodu obowiązków wychać za miasto...

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować

Jaki powinien być nauczyciel idealny dla ucznia?

Uśmiechnięty Gallus Anonymus 13 lipiec 2015 Idealny nauczyciel powinien zarażać swoim przedmiotem - dzielić się pasją - przeplatać lekcje ciekawostkami - intrygować i motywować do podobnej postawy. Powinien pod pretekstem dodadtkowej oceny do średniej zmotywować uczniów, aby sami doszukiwali się ciekawostek dot. bieżących tematów i nimi dzielili się z pozostałymi uczniami. Prawdziwy pasjonat może do pozornie nudnego i banalnego tematu dołożyć takie "ilustracje" (np. anegdoty, rekody itp.), że nawet najbardziej niewyspany uczeń otworzy szeroko oczy i nadstawi ucha. Wiem, nie każdy nauczyciel taką wiedzą dysponuje, ale właśnie dlatego "do zabawy" powienien włączyć uczniów. Sam wówczas by się także przy pomocy uczniów być może wiele dowiedział, i mógł tę wiedzę (mam na myśli ciekawostki) przekazać następnym klasom (może nawet w formie prezentacji). Mogłoby to być 10-15 min. na cały dział, zaś taka forma motywowania uczniów do poszukiwania i zaciekawienia przedmiotem mogłaby dać niesamowite efekty. Nauczyciel powinien pokierować uczniami, niekoniecznie tylko i wyłącznie "wlewać gotowy olej do głowy". Pownien sprawić, że uczniowie sami pragną wiedzy. Powienien umieć udowodnić uczniowi, że stać go na wiele - a nawet na wiele więcej, niż by się sam po sobie spodziewał. Nauczywiele udawadniający uczniom ich niewiedzę zniechęcają i demotywują. Uczniom potrzebni są nauczyciele, którzy potrafią nawet w najsłabszym uczniu znaleźć mocną stronę i tego się uchwycić. Pamiętam anegdotkę, że zaprowadzono bardzo słabego ucznia (pierwsza klasa) do takiego nauczyciela i w ramach rady/skargi pokazano mu zeszyt ucznia. Zeszyt był prowadzony w fatalny sposób. Nauczyciel przeglądał zeszyt, przeglądał. W końcu otworzył na pewnej stronie i pokazując uczniowi palcem powiedział: "Ta liteka "a" naprawdę dobrze Ci wyszła - bardzo ładnie ją napisałeś, postaraj się prowadzić tak cały zeszyt, to będziesz miał najładniejszy zeszt w klasie". Drodzy nauczyciele - pokażcie uczniom, że Wam na nich zależy, że chcecie być ich mistrzami i przewodnikami, a będą Was kochać przez wiele lat po ukończeniu szkoły, doceniając, jak wiele Wam zawdzieczają. Dzięki Waszej serdeczności i zachęcie pokochają Wasz przedmiot, szkołę, wiedzę i pracę własną, do której należy bardzo zachęcać. Wy sami nie jesteście w stanie osiągnąć sukcesu. Musicie zachęcić uczniów poprzez wspólna pracę do pracy własnej, bo ta przede wszystkim da im sukces! I oczywiście bądźcie wymagający ale w sposób jak najbardziej pozytywny. Wymagajcie od uczniów wiele, ale także wymagajcie wiele od siebie samych, bo to uczniowie będą potrafili uszanować. I nigdy nie zapominajcie: nikt nie lubi, gdy mu się udawadnia, że jest się do niczego. Bądźcie wymagający, ale nie zapominajcie, aby dawać uczniom szansę i pomóżcie im uwierzyć, że stać ich wiele więcej, niż mogłoby im się wydać, a będzie to Wasz wspólny sukces!!! :-)

Aby dodać komentarz musisz sie zalogować