Agata

Agata

20.05.2016

Rodzaj trasy: Rekreacyjna
Forma transportu: pieszo
Długość trasy: do_4_godzin

Joli Bord

Żoliborz, piękny brzeg, a dla jego młodszych mieszkańców po prostu Żoli. Jedna z najpiękniejszych dzielnic Warszawy, do której można wpaść na kieliszek prosecco, ruszyć na kilkugodzinny spacer, ale najlepiej spędzić w niej życie :-) Zapraszam Was na leniwe popołudnie na Starym Żoliborzu. Trasę zaczniemy od kawy na drogę z kawiarni Fawory. Jest tu też kilka przyjemnych knajpek, można zacząć od późnego obiadu – jeśli kuchnia ma być polska, to absolutnie w Głodomorach. Warto kupić w którymś z lokali "ŻOL. Ilustrowany atlas architektury Żoliborza", będziemy mogli poczytać o większości miejsc na naszej trasie. Mamy kawę i przewodnik. Przechodzimy na drugą stronę ulicy, a z Zajączka skręcamy w Śmiałą. Można już poczuć żoliborski rytm – spokojny, powolny, z dala od miejskiego zgiełku. Przy Wojska Polskiego odbijamy w stronę Cytadeli i dzikiej zieleni okalającej mury. Jej główną funkcją było kontrolowanie buntującej się Warszawy, a dziś to miejsce spacerów, pikników i spotkań psiarzy. Na to w ogóle warto zwrócić uwagę – mieszkać na Żoliborzu i nie mieć psa to nieporozumienie! Ścieżką na skarpie dochodzimy niemal do samego końca, tam czekają na nas dwa chyba najbardziej specyficzne domki jednorodzinne Żoliborza Oficerskiego – Kaniowska 21 i 21b. Wyglądają tak, jakby ktoś przeniósł je z podnóża Tatr i dość powiedzieć, że zupełnie nie pasują. Zaprojektował je Wojciech Zabłocki, który specjalizował się w… obiektach sportowych. Zostawiamy Cytadelę za plecami i Forteczną dochodzimy do Placu Słonecznego. To osobiście moje ulubione miejsce na Żoliborzu. Domów miało być pierwotnie 12, a nie 10. Zamiast topoli, w sercu placu, mamy klon. Ale to niewiele zmienia. Kto nie chciałby tu zamieszkać? Stąd już tylko krok do Parku Żeromskiego. Trzeba przejść się alejkami przy zrewitalizowanym Forcie Sokolnickiego i popatrzeć z perspektywy Aliny (fontanna) na Plac Wilsona. Na tyłach Fortu znajdziemy dwa doskonałe przykłady architektury lat ’30 – Zespół Szkół Specjalnych przy Czarnieckiego 49, a pod numerem 53 Willę Zygmunta Rakowicza, która miała realizować idee Bauhausu. Mieścił się w niej schron, a dach wykonano z żelbetu. Dalej ruszamy Mickiewicza w stronę Szklanego Domu (Mickiewicza 34/36) – jednego z ciekawszych przykładów modernistycznej architektury. Budynek może z zewnątrz nie imponuje, ale wpisuje się we wszystkie zasady Le Corbusiera – ma pasmowe okna, wolny plan i fasadę, tarasy na płaskim dachu i jest wsparty słupami. Unikalne są wykończenia – stojąc pod budynkiem wpiszcie w googla adres i poprzeglądajcie zdjęcia. Dowiedzcie się też, co na dachu robił Pablo Picasso. Przechodzimy na Plac Lelewela – tu zobaczymy jedne z najbogatszych willi w dzielnicy. Skwerem Newerlego wspinamy się pod górę, jeszcze rzut oka na Merkurego – Spółdzielczy Dom Handlowy z lat ’60, na drugą stronę ulicy i już możemy rozkoszować się sufletem czekoladowym w Ósmej Kolonii. A jak skończycie ciastko – zajrzyjcie z powrotem do „Żol…” i zaplanujcie kolejny spacer. Dobrego wieczoru!