Dagmara Jakubczak

14.06.2016

Rodzaj trasy: Kulturalna Wyróżnione
Forma transportu: pieszo
Długość trasy: do_4_godzin

Architektura, sztuka, design – wszystko jest całością

To wycieczka łącząca design, architekturę i nostalgię za światem, którego nie ma. Zgadzam się, to dość ryzykowne zestawienie, ale pokazuje, że wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie, spojrzeć na otoczenie z otwartym umysłem, z dystansu, a wszystko zaczyna układać się w harmonijną całość. Sztuka, architektura, projektowanie – wszystkie te działania wiążą się z twórczością, z kreatywnością i z chęcią wpłynięcia na jakość życia swojego i innych. Dlatego wybierzemy się na spacer, gdzie te elementy zostaną wplecione w piękną okolicę, która jest bardzo bliska mojemu sercu czyli Saską Kępę. Zaczniemy jednak w samym centrum Warszawy; w miejscu, gdzie nastroimy się twórczo i ze śpiewem na ustach ruszymy dalej szukać kolejnych inspiracji. To Muzeum Sztuki Współczesnej (Pańska 3). Przeszklony budynek dawnego sklepu meblowego „Emilia” to wspaniałe miejsce na wystawy i wykłady, mieści się tu także świetna księgarnia. Raj dla amatorów współczesnej sztuki. Zresztą, sama „Emilia” jest doskonałym przykładem budownictwa modernistycznego w Warszawie przełomu lat 60-tych i 70-tych. Idziemy dalej. Przechodząc koło Pałacu Kultury i Nauki, przekraczamy Marszałkowską i dalej, Alejami Jerozolimskimi docieramy do Mostu Poniatowskiego, w którego połowie schodzimy na ulicę Solec, by odwiedzić niezwykle ciekawe, a często niesłusznie zapominane, Muzeum Azji i Pacyfiku. Chcecie chińskiej pagody w sercu warszawy? Chcecie przenieść się, choć na chwilę, w tajemniczy świat wielorękich bogów, groźni spoglądających demonów z Indonezji, potęgi Himalajów, haftów suzani oraz orientalnych bazarów i suków. W tym miejscu to możliwe. Możliwe jest też poznanie Azji współczesnej, dzięki wystawom prezentującym obecne dokonania żyjących tam artystów i projektantów. Wracamy na most, idziemy dalej w kierunku Stadionu Narodowego, ale dziś nie będzie sportowych emocji, bowiem na rondzie Waszyngtona skręcamy w ulicę Francuską. Legendarną Francuską. To ulica będąca natchnieniem dla wielu artystów (z Agnieszką Osiecką na czele), to ulica jak z innego świata – klimatyczne zabudowania z dwudziestolecia międzywojennego. To ulica, która nawet ma swoje święto. Tu życie toczy się wolno, spokojnie, wśród niezliczonych małych restauracyjek i kawiarenek wśród kojąco szumiących drzew. Z Francuskiej docieramy na Katowicką. Tu mamy najwspanialsze przykłady międzywojennego modernizmu, z których kilkanaście (!!!) wpisanych jest na listę zabytków. Z Katowickiej idziemy na Międzynarodową, gdzie między blokami, na niezwykle zielonych podwórkach, schowane są tajemnicze rzeźby plenerowe z lat 70-tych. To projekt (a dokładnie „projekt humanizacji przestrzeni miejskiej”) wyjątkowy na terenie Warszawy. Ulica Międzynarodową docieramy do Parku Skaryszewskiego. Odpoczywamy. Jest dobrze. Ciekawostka: ulica Międzynarodowa inne okoliczne oraz pobliski park Skaryszewski miały być niegdyś terenami wystawowymi Warszawy. Projekt nigdy nie został zrealizowany, przerwała go wojna.